PSIA MAĆ – dzieci i szczeniak pod jednym dachem

Jesteś matką na etacie, prowadzisz firmę, nie narzekasz na nudę? Do zawinięcia w biały kaftan brakuje Ci już tylko psa 😉
Przedstawię Wam naszą drogę, którą przebyliśmy przed podjęciem tej bardzo trudnej decyzji – przyjęciem pod wspólnych dach szczeniaczka. Przede wszystkim przedyskutowaliśmy jak zmieni się nasze życie z nowym członkiem rodziny, jakie dodatkowe obowiązki nas czekają i jakie będzie generować koszty taka przyjemność. Skoro już wszystko ustalone – KUPUJEMY PSA.
Nieopodal naszego miejsca zamieszkania mieści się „Ciapkowo” – schronisko dla zwierząt. Mimo, iż bardzo chcieliśmy adoptować zwierzaka, nie zdecydowaliśmy się na taki krok. Jesteśmy rodzicami dwójki dzieci i nie mogliśmy ryzykować wzięciem pod jeden dach psa, który nie ma określonych cech charakteru. Nie wiedzielibyśmy też czy jego doświadczenia życiowe pozwoliłyby na ułożenie harmonijnej relacji rodzinnej. Dodam, że panicznie boję się większości ujadających psowatych, po incydencie z dzieciństwa, kiedy zostałam zaatakowana przez jednego z nich.
Poszukiwania zaczęliśmy od wystawy psów. Białe, czarne, brązowe, kolorowe… o rany małe, duże…
Moje podejście było oczywiście sceptyczne, ale z biegiem czasu zaczęłam się oswajać z myślą o trzecim maluchu. Teraz wybór rasy. Pierwsza wytyczna, wręcz warunek konieczny był mój. Ma mieć chociaż miły pysk. Szybko się okazało, że wszystkie kudłacze są przeurocze (jak nie gryzą) tym wybór stał się trudniejszy. Przejrzeliśmy mnóstwo rankingów: TOP 10 RAS PSÓW DLA RODZIN, RASY PSÓW DLA DZIECI itp. Każdemu psu poświęciliśmy bardzo dużo czasu, żeby poznać cechy danej rasy.
Nasze poszukiwania przerwało ogłoszenie w internecie „Sprzedam szczenięta border collie”. Przerabialiśmy już tą rasę i w naszym domowym rankingu zajmował wysoką pozycję. Jeszcze raz szybki luk do sieci: „idealny dla dzieci, uwielbia pieszczoty z nimi, skoncentrowany na członkach rodziny”.
W danym momencie nie byliśmy gotowi na psa, chociażby ze względu na nieskończone ogrodzenie wokół domu. Jak to my w gorącej wodzie kąpani postanowiliśmy pojechać na wycieczkę z dziećmi tylko obejrzeć te małe biało – czarne pluszowe kuleczki. Na wszelki „wypadek” wzięliśmy ze sobą transporterek.

Dokończyliście sobie już tą historię… Tak tak wróciliśmy z Callą. Z tym dniem nasze dotychczasowe życie legło w gruzach…

Wszystkie ustalenia o nowych obowiązkach odstawiliśmy w kąt, bo bardzo szybko się okazało, że ustalenia ustaleniami, a życie ze szczeniakiem i dwójką dzieci życiem.

Od tego dnia zaczęła się walką o przetrwanie dzieci i mojego zdrowia psychicznego.
Mimo, iż to podobno najinteligentniejszy z psów na początku w ogóle nie dało się tego dostrzec.  Częste wyprowadzanie zdało się na nic. W pierwszych dnia „załatwiła” nam 3 materace, 2 dywany i 100 innych miejsce, z których na szczęście można było wszystko zetrzeć bez śladu. Stało się jeszcze coś gorszego… Liwia, która jest na etapie odpieluchowania bardzo szybko podpatrzyła od psa te techniki. Przez jakiś czas słyszałam Mama pies lobi kupę – więc lecę na łeb, szukam gdzie i co widzę – Liwię na schodach, niestety było już po wszystkim! Niespodzianka o mało przyjemnym zapachu. Dzieci naśladowanie łapią w mig. Liwa zostawiała mi „prezenty” za zasłoną, pod stołem i gdziekolwiek indziej, tam gdzie wcześniej był pies.
Śmiało mogę powiedzieć, że jest przechlapane, a mówiąc dosadnie przesrane. Załamka, a tak dobrze nam szło. Tym sposobem pojawiło się w domu dwóch zafajdaczy. Szczeniak to duży obowiązek dla Ciebie. Nie licz, że dziecko Ci pomoże, chyba że ma 15 lat.
Drugi epitet, który pasuje do naszego pluszaka to podgryzacz, a raczej rozrywacz czy rozpruwacz.
Cała garderoba Liwii jest do wymiany lub może posłużyć jako szmatki to mycia okien. Wszytko porwane, spodnie, bluzki, bluzy. Nie odbywa się to oczywiście bez wiecznych wrzasków i pisków.

Bordery uwielbiają się bawić, ale nie koniecznie z małymi dziećmi, które generują dużo ruchu co uruchamia w nich instynkt pasterski i zaganiają dzieci jak owce podgryzając je raz za razem, a przy tym przewracając je średnio co 3 minuty, co jest zagrożeniem dla stawiającego pierwsze kroki Tymusia, który ma 10 miesięcy.  Ktoś musiał ucierpieć na tym. Póki co to jest niestety mój Malut, którego ze względu na bezpieczeństwo zaczęłam więzić w kojcu lub foteliku do karmienia, żeby go to „tornado” nie wciągnęło.

Problemem jest też obskakiwanie ludzi, okna tarasowego ,jasnej elewacji, samochodu i wszystkiego co się da. Jesień to zdecydowanie najmniej odpowiednia pora roku na wzięcie szczeniaczka, który wymaga poświęcenia mu uwagi, a pogoda nie sprzyja ani częstemu wyprowadzaniu, ani długim spacerom czy zabawom na świeżym powietrzu.
Kopanie dziur również nas nie zadowala. Nasze podwórko wygląda jak pole minowe. Mimo, iż w naszych rodzinach zawsze były psy i potrafiliśmy się z nimi obchodzić to z tym średnio nam wychodzi.
Kupując psa pogódź się z totalną demolką w domu, pobrudzonymi ścianami, światem wywróconym do góry nogami bardziej niż przy niemowlaku i oczywiście musisz liczyć się z tym, że zakup pupila nie jest jedynym kosztem, który poniesiesz.
Psia wyprawka: bardzo dobra karma, preparat na stawy w zależności od rasy, w naszym przypadku wymagany, legowisko, transporter, obróżka, smycz, miski, szczotka, grzebień, zabawki, smakołyki.
Do tego dochodzi opieka weterynaryjna i robi się pokaźna sumka.
Kwotę powiększa tresura, na którą się zdecydowaliśmy i to nas załamało do końca. Pani zajmująca się szkoleniem tej rasy uświadomiła nas, że internet kłamie. Podobno te psy nie lubią dzieci, gdy nie pracują na polu są jak traktor w mieście, bywają agresywne i na koniec wisienka na torcie: „Z jakiej hodowli pochodzi piesek?”. Tu nasza odpowiedź i nagle strzał: „To pseudohodowla. To replika border collie”!!! Może, ale nie musi posiadać cech tej rasy.
Przed zakupem psa jeśli to ma być pies rasowy koniecznie zbadaj hodowlę i sprawdź czy jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym. My tego nie zrobiliśmy, ale Was przestrzegamy.
Bardzo trudne jest pogodzenie życia z dwójką małych dzieci z wychowaniem szczeniaka. Szkolenie zajmuje bardzo dużo czasu w ciągu dnia, trzeba również pobawić się z nim, iść na spacer, wycałować, wyprzytulać, ale czego nie robi się z MIŁOŚCI 😀
Jeżeli staniesz przed taką decyzją zastanów się dwa razy. Ja już nie mogę. Klamka zapadł. Musimy stawić temu czoła 😉
W całej masie minusów dostrzegam jeden wielki plus L. go uwielbia💙
Już niedługo na blogu jak samemu wybudować psu budę z palet.
I.

2 thoughts on “PSIA MAĆ – dzieci i szczeniak pod jednym dachem”

  1. Zapomnialas zono dodac o zaintersowaniach naszego pupila np buty ze wskazaniem na sznurowki. O tym ze kazdy przedmiot typu worek, karton itp pozostawiony na pastwę czarno bialej bestii nagle przemienia sie w tysiące fruwających kawaleczkow ozdabiających niemal świątecznym pejzazem cały obszar od płotu do płotu…rozkoszne bydle…i tak go kochamy

Comments are closed.