Metody usypiania dziecka

Ostatnio bardzo głośno w sieci na temat przeróżnych metod usypiania dziecka. Internet, aż huczy o rad pseudo specjalistów, którzy uważają, że ich metody powalą nawet najbardziej zawziętego malucha. Może i powalą, w sensie uśpią, ale nie obejdzie się bez ofiar.

Nie zaprzeczę, że i my przeżywamy przeróżne perypetie związane ze snem dzieci, na który mają wpływ przeżycia dnia minionego, ząbkowanie KLIK, infekcje i miłość. Dlaczego miłość ma wpływ wyjaśnię później. Nie raz szukaliśmy pomocy w internetowych poradnikach. To co przeczytaliśmy dało nam do myślenia. Ku naszemu największemu zdziwieniu ta metoda jest propagowana również przez duże portale parentingowe.  

Metoda samodzielnego zasypiania 3-5-7 

Sen dziecka, a tym samym rodziców jest największą zmorą. Kiedy nadchodzi wieczór, trzęsą się przed tym co im przyniesie nadchodząca noc. Mimo spełnionych wszystkich warunków mających na celu polepszeniu snu dziecka i tak zaliczają zonka. Maluch nie chce zasnąć, budzi się co chwilę, płacze, jest niespokojny. Wreszcie postanawiają coś z tym zrobić. Posiłkując się internetem znajdują wyjście z problemu. W ich ręce wpada metoda 3-5-7, polegająca na odłożeniu dziecka do łóżeczka i wyjście z pokoju na 3 minuty. Należy powiedzieć Maluszkowi, że teraz jest czas na sen, a mama zaraz wróci. Dziecko płacze, nie może zasnąć. Po 3 minutach rodzic może wejść do pokoju, pocieszyć dziecko, pogłaskać, ucałować, może z nim spędzić 2 minuty, po czym musi wyjść na następne 5 minut. W tym czasie z pokoju słychać ewidentny protest. Po 5 minutach rodzic może zajrzeć do dziecka na 2 minuty i znów je pozostawić tym razem na 7 minut. Każde kolejne pozostawienie ma trwać 7 minut, aż do momentu samodzielnego zaśnięcia delikwenta. W metodzie jest absolutny zakaz wyciągania Malca z łóżeczka. Proces prowadzący do samodzielnego zaśnięcia ma trwać od kilku dni, nawet do dwóch tygodni. I tu pada pytanie: Czymże jest jednak tydzień czy dwa w stosunku do roku? 
Rzeczywiście dwa tygodnie w stosunku do całego roku wydają się być niczym.
 

A czym są dwa tygodnie w stosunku do całego życia? 

Muszę się przyznać, że jeden jedyny raz spróbowałam tej metody. Nie dałam rady wytrzymać 3 pierwszych minut. Moje dziecko płakało, to był przerażający płacz, najgorszy jaki słyszałam. Serce pękło mi na tysiąc kawałków. Czułam się winna. Czułam się jak potwór, jak bestia. I mimo, że jej samodzielne zasypianie miało nam pomóc, nie daliśmy rady. Bardzo szybko okazało się, że ta metoda nie jest dla nas. Tuliłam, bujałam, śpiewałam, czytałam, aż do zaśnięcia.
Moja malutka dziewczynka nie rozumiała, że zaraz wrócę. Wraz z moim zniknięciem, jej świat runął w gruzach. Nikt nie przyszedł na jej wołanie. Czuła się samotna i porzucona. Mama, która w ciągu dnia otacza ją opieką, zniknęła.
W tym momencie dziecko odczuwa ogromny stres, który może mieć negatywny wpływ na rozwój, ale i przyszłość dziecka. Takie dziecko może stracić do nas zaufanie, może mieć problem z emocjami lub zamknąć się w sobie. Przecież płacz dziecka oznacza, że jakaś z jego potrzeb nie została zaspokojona…
Ferberze jesteś sadystą!!! Tak, dziecko zaśnie po zastosowaniu Twojej metody, ale albo z wykończenia  płaczem, albo ze zrezygnowania, że nikt nie przychodzi mu z pomocą.

Zysk czy strata?

Dla jednych to najlepsza metoda na świecie. Ich dzieci śpią jak mopsy, bez poczucia bezpieczeństwa, osamotnione, za to rodzice promienieją po przespanej nocy.
Ja wyglądam rano jak zombie…ale mam poczucie, że daje moim dzieciom to czego najbardziej potrzebują w pierwszych latach swojego życia. To co zaprocentuje w ich przyszłości. Daje im oparcie, miłość i bezpieczeństwo. Nasze Maluszki zasypiają przy nas, a często w nocy lądują w naszym łóżku. Mam jeszcze dwie dość nietuzinkowe metody na usypianie. 
Nie ma nic lepszego, niż spanie obok kochającej osoby ♡ I tu jest wyjaśnienie dlaczego miłość ma wpływ na sen. 
 
Kto zyskuje, a kto traci zdecydujcie sami.
I.