Matko, Ty wiesz najlepiej!!!

 

Żyjemy w cywilizowanym świecie, który cały czas rozwija się technologicznie. Dzięki temu zaspokaja potrzeby społeczeństwa i wychodzi mu naprzeciw. Teraz mam na myśli internet i media społecznościowe, ale jak okazuje się to nie jest miejsce dla wszystkich.

 

Z pewnością większość z Was posiada profil na Facebooku, który daje możliwość tworzenia grup i sieci. Zauważyłam tendencję powstawania przede wszystkim grup sprzedażowych dla mam, gdzie mamy wystawiają na sprzedaż ciuszki, zabawki, kosmetyki, meble itp. Po prostu można znaleźć tam mydło, widło i powidło. Administratorzy grup tworzą regulaminy grup, ale z biegiem czasu kiedy społeczność grupy rozrasta się i osiąga wielkie rozmiary wkracza do gry samowolka.
Zaczyna się sprzedaż leków przez internet, nawet tych na receptę, a co gorsze nawet tych na receptę dla dzieci. Administratorzy mimo zapisów w regulaminach tracą kontrolę nad grupą i nie są w stanie wyłapywać postów z wykroczeniami. Nie w tym sęk, sęk w tym, że w dzisiejszych czasach ludzie pozjadali wszystkie rozumy.

Należę do kilku takich grup i pełna niepokoju obserwuję w jakim kierunku to wszystko zmierza.
Handel lekami moim zdaniem jest niebezpieczny dla zdrowia, może nawet zagrażać życiu. Dlaczego nikomu nie przyszło to do głowy? A może nie każda Mama zasługuje na to miano? 
Coraz częściej zaczęły pojawiać się posty zaczynając się od słów: wiem, że nie na temat, jak uzyskam poradę usunę post. I tu Panie lecą już po całości. 
Nie mam pojęcia z czego wynika taka sytuacja, że mamy radzą się siebie o 24 w nocy, że 6 miesięczne dziecko ma gorączkę 40,3 stopnia Celcjusza, wymiotuje 15 razy na dobę już 3 dzień  i pada pytanie: co mam zrobić?  Na co grupowe mądrale odpowiadają: podawaj dużo płynów, ugotuj marchwiankę z ryżem, elektrolity i smecta. Może i w tych radach jest jakaś prawda. Jest jeszcze jedna prawda… 

Kobieto, Matko miej swój rozum, jesteś odpowiedzialna za zdrowie i życie swojego Maleństwa.

 

Masz instynkt, rób co podpowiada Ci rozum i serce, a z całą pewnością żadne z nich nie mówi Ci: wygoogluj lub zapytaj na grupie co masz zrobić z chorym dzieckiem. Nie możesz liczyć na to, że jakaś obca osoba, zdalnie wyleczy Twoje dziecko przez Facebooka. 
Być może nie chce Ci się jechać na pogotowie w środku nocy i liczysz na to, że „mamuśki” Cię uspokoją i rano, spacerkiem pójdziesz do przychodni, ale pamiętaj, że stan dziecka może gwałtownie się pogorszyć.

Mam wrażenie, że niebawem „mamuśki” założą grupę „Facebookowy SOR” i będą tam handlować lekami, udzielać sobie porad na temat stanów zdrowia swoich dzieci i je leczyć jedna przez drugą. 
Oczywiście na forach i grupach znajdują się również przydatne informację. Kobiety polecają sobie najlepszych specjalistów dziecięcych z okolicy, wymieniają się spostrzeżeniami dotyczącymi jakiejś konkretnej zdiagnozowanej przez specjalistę choroby i to rozumiem. Mama robi wszystko, żeby pomóc maluszkowi. Była już u 10 lekarzy, nic nie pomaga, znalazła wypowiedź jakiejś innej mamy w sieci i idzie z tą informacją do lekarza po poradę. Robi to z głową, w wolnej chwili, a nie w sytuacji zagrażającej zdrowiu, bądź życiu dziecka. 

Jak widać internet powinien mieć jakiś filtr dostępu do sieci dla zaślepionych przez wirtualny świat. 

Spotkałyście się z taką sytuacją? Co o niej myślicie?