Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta

Wielkimi krokami zbliżają się święta, a ja jak jeszcze nigdy dotąd, zaczynam poddawać się grudniowej aurze. Ostatnio cieszyłam się tak na Boże Narodzenie będąc jeszcze małą dziewczynką. Później te cudowne emocje związane ze świętowaniem, choinką i prezentami nie wiedzieć czemu na długo wygasły, a ja z utęsknieniem wyczekiwałam ich powrotu. I stało się :). Tak, w końcu rozpaliły się we mnie na nowo i mimo, że pierwsze święta w towarzystwie małego Mikołaja mamy już za sobą, dopiero w tym roku czuję je tak NA PRAWDĘ.

fot. pixabay.com

Na samą myśl o wspólnym ubieraniu choinki robi mi się ciepło na serduchu. Kiedy słyszę gdzieś melodię „Last Christmas” uśmiecham się szeroko sama do siebie. Ten rok jest wyjątkowy. Mikołaj jest już bardziej świadomy tego, co się wokół niego dzieje, można nawiązać z nim kontakt werbalny, bo jakoś po 18. miesiącu życia rozgadał się na całego i wszystko maluje się inaczej niż poprzednio, kiedy miał skończone 8 miesięcy. Już nie mogę doczekać się 24.12. Tupię z nogi na nogę i zastanawiam się jak upiększyć nam ten czas. Na pewno będą czekoladowe ciastka z tego przepisu, bo stały się już naszą rodzinną tradycją. Będą też własnoręcznie wykonane ozdoby świąteczne (reaktywowałam szydełko – w końcu 🙂 ), przystrajanie domu ze szczególnym uwzględnieniem Mikołajowego pokoju (po części też naszego, bo dzielimy go z małym M.) i cała masa innych przyjemności. Większość wigilijnych dań przygotuje moja mama, więc kuchenna gorączka na szczęście mnie nie dotyczy i będę mogła oddać się temu, co lubię najbardziej – dekorowaniu.

Tak sobie myślę, że chyba ta cała świąteczna otoczka cieszy nas wtedy, kiedy czujemy jakąś taką życiową pełnię. Mamy wokół siebie kochających bliskich, ciepło rodzinne i siebie nawzajem. Wcześniej co prawda niczego z tej listy mi nie brakowało, jednak towarzyszyła mi jakaś bliżej nieokreślona pustka. W końcu coś zaskoczyło i znów czuję się jak dziecko wypatrujące pierwszej gwiazdki na niebie. W brzuchu wirują motyle, czuję nawet lekkie poddenerwowanie – ale takie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ciężko mi nawet przekazać jakie emocje temu towarzyszą, ale jestem po prostu szczęśliwa i Wam również tego życzę.
Ten wpis nie wnosi niczego nadzwyczajnego. Chciałam się z Wami podzielić swoją radością, a że można nią też zarażać innych, liczę na to, że Wam również udzieli się świąteczny nastrój.

Napiszcie mi proszę w komentarzach czy Wy macie podobnie. Czy rokrocznie cieszycie się na wigilijne spotkania, czy jednak ten czas w odczuciach niczym nie wyróżnia się w śród innych dni w roku. Jestem bardzo ciekawa czy tylko mnie duch świąt opuścił na 20 lat by w końcu wrócić z podwojoną siłą. Swoją drogą, jak to poważnie brzmi, chyba jestem już stara :).

Let mi now jak to jest u Was.
Zachęcam Was również do skorzystania z grafik świątecznych przygotowanych przez Irminę. Znajdziecie je tutu, i tu. Można je zapisać i wydrukować, np. w formie plakatu.
Ho, ho, ho!
K.

2 thoughts on “Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta”

  1. Ja już przygotowałam pierniki (które pewnie znikną przed świętami więc nastawiam się na kolejną turę). Wczoraj lepilam pierogi. Powedrowaly do zamrażarki. Tak, czuję już święta! 🙂

Comments are closed.