CZY DESKA DO KROJENIA MOŻE BYĆ ZAGROŻENIEM DLA ZDROWIA?

Kuchnia to serce naszego domu. Spędzamy w niej bardzo dużo czasu. Gotujemy i nie tylko… Szafki kuchenne są pełne przeróżnych skarbów, dlatego bardzo często odbywają się w niej animacje dla najmłodszych. 
Liwia uwielbia ze mną gotować i posiłki przygotowane razem bardzo chętnie wciąga. Tymek plącze się pod nogami razem ze wszystkim przedmiotami, które znajdują się na wysokości do 90 centymetrów i które zdoła wygrzebać z szafek i szuflad.
Oczywiście wszystkie niebezpieczne przedmioty w tym noże, przyprawy, lekarstwa trzymam bardzo wysoko poza zasięgiem dzieci. Na podstawie obserwacji każdego dnia lista rzeczy zakazanych się powiększa. Mieliśmy już epizod z jedzeniem cynamonu, zaksztuszeniem mąką i wciskaniem ozdobnych, srebrnych kulek do nosa. Patrząc na moja prawie trzylatkę każdego ranka, aż się trzęsę na myśl co dzień przyniesie. 
 
Jako mama pragnę dla swoich dzieci najlepszej ochrony. Kuchnia stwarza fantastyczne środowisko do namnażania się mikrobów. Co to takiego?
Są to wszystkie bakterie, pierwotniaki, grzyby i inne. Mówi Wam coś bakteria e.coli, salmonella, czy gronkowiec złocisty. Nikomu nie życzę bliskiego spotkania z tym ustrojstwem.
Podczas sprzątania w kuchni najwięcej uwagi poświęcam blatom oraz bardzo dokładnie czyszczę zlew. Z uwagi na maluchy kosmetyki do sprzątania zamieniłam na sól, sodę oczyszczoną i ocet.
Uważam, że higiena podczas przygotowywania posiłków jest najważniejsza. Nie przestrzegając pewnych zasad możemy się nabawić ostrego zatrucia pokarmowego i wielu innych, aż po zapalenia opon mózgowych.
MOJE ZASADY W MOJEJ KUCHNI:
– deski do krojenia osobna do mięsa, ryb, warzyw i owoców
– gąbki do mycia naczyń często płucze, wyciskam. Wymieniam na nowe nie tylko na Wielkanoc i Wigilię, ale znaczne częściej
– ściereczki do wycierania rąk zawsze po użyciu rozwieszam do wysuszenia, zapobiegam w ten sposób namnażaniu się drobnoustrojów, któremu sprzyja wilgoć. Często je wymieniam
Piorę  w 90°C i po wyschnięciu prasuję, żeby mieć pewność, że wszystkie skarby ukryte w szmatkach nie żyją
– stosuję ręczniki papierowe. Moim zdaniem świetne, higieniczne rozwiązanie. Urywasz, używasz, gnieciesz i do kosza na śmieci
– po kontakcie z surowym mięsem, rybami, jajami bardzo dokładnie myję ręce i wszystkie przybory kuchenne.Ręce myję przy użyciu mydła antybakteryjnego, wystarczy 20 sekund, aby pozbyć się praktycznie wszystkich drobnoustrojów
– często czyszczę blaty robocze wodą utlenioną i octem
– zwracam uwagę na stan naczyń oraz przyborów kuchennych. Posiadam garnki ze stali nierdzewnej. Jeżeli masz aluminiowe emaliowane i zauważysz odprysk emalii taki garnek się już nie nadaje. 
Wracając do desek do krojenia. 
Aktualnie używam desek szklanych. Można je dezynfekować, myć w zmywarce w przeciwieństwie do desek drewnianych. Nie powstają na nich bruzdy, w których mogą rozwijać się przeróżne żyjątka i oczywiście nie nasiąkają wodą. 
Jest jeden minus! Tępią się na niej noże.
Nad plastikowym deskami do krojenia się nie rozwodzę, bo posiadam jedną do warzyw i owoców. 
Jedyne co można zrobić to bardzo o nią dbać. Jak widzę, że pojawiły się bruzdy od użytkowania szybko ląduje w koszu.  
 
 
Jakiś czas temu pozbyłam się wszystkich drewnianych desek do krojenia. Jeżeli systematycznie nie dezynfekujesz deski solą, raz w miesiącu nie zabezpieczasz powierzchni deski olejem naturalnym, chcesz myć deskę w zmywarce ZRÓB tak jak ja. Faktem jest, iż drewno ma właściwości bakteriobójcze. Przy wyborze deski z drewna znaczenie ma z jakiego drzewa dana deska jest wykonana. Im twardsze drewno tym lepsza deska. Im lepsza deska tym znacznie droższa. Za porządną deskę z buku lub dębu musisz dać ponad 200 zł, z kokosu 300 zł, nie wspomnę już o cenie deski hebanowej.  Z racji, iż nie miałam pojęcia z jakiego drewna były moje deski wszystkie poszły pod młot.
Jako sprawny operator wyrzynarki ze starej deski do krojenia, pełnej bakterii wycięłam literę K. Jest to pierwsza litera naszego nazwiska 🙂
Potrzebowałam: starej deski, wyrzynarki, ołówka, szablonu litery i trochę czasu bez dzieci.
Oczywiście nie polecam takiego pomysłu osobie, która nigdy w życiu nie miała do czynienia z wyrzynarką. 
 
 
Miiikrrooobyyyyyy!!! Brzmi jak nazwa przybyszy z innej planety, niczym UFO. Niewidzialne gołym okiem, to nie znaczy ,że ich nie ma…
Po póki nie miałam dzieci MIKROBY dla mnie nie istniały. Teraz są moim kuchennym wrogiem numer 1. 
Okazuje się, że nie tylko deska do krojenia może być dla nas i naszych rodzin poważnym zagrożeniem. Już wkrótce post o przedmiotach, których moim zdaniem nie powinno być w kuchni. 

I.