SOS dla odparzonej pupy – 5 skutecznych kosmetyków

Jeszcze będąc w ciąży kolekcjonowałam wyprawkę dla małego M. godzinami buszując w sieci przed każdą wizytą w wirtualnej aptece. Sprecyzuję – tak, to moje pierwsze dziecko i byłam bardzo przejęta każdym, nawet najdrobniejszym zakupem. Robiłam też dogłębny research wśród dzieciatych koleżanek starając się być przygotowaną na każdą ewentualność. Podczas wszystkich rozmów i wśród tematów na forach jedno hasło przewijało się bez przerwy – ODPARZENIE.
Tak na prawdę do 14 miesiąca życia M. nie miałam pojęcia jak wygląda odparzona pupa niemowlaka, ale kiedy na horyzoncie pojawiły się czwórki i to cały zestaw na raz, zaczęło się istne piekło. Biegunka przez prawie miesiąc i odparzony tyłek w gratisie. Mikołaja o dziwo nie opuszczał wówczas dobry nastrój, a nocki od zawsze mamy kiepskie więc w tej kwestii nie odczułam istotnej różnicy, ale wiem, że dzieci z tą dolegliwością potrafią nieźle zajść za skórę. Wcale się im nie dziwię. Pieczenie, swędzenie, a nawet nadżerki to nic przyjemnego i maluch ma wtedy prawo dokazywać. Podzielę się dziś z Wami pięcioma sprawdzonymi kosmetykami, które pomogły nam w tym okresie w pielęgnacji małej pupy.
1. Bepanthen Baby Extra – maść ochronna, od urodzenia 100g
Producent zapewnia, że kosmetyk skutecznie chroni delikatną skórę maluszka przed drażniącymi czynnikami, jak mocz i kał, a jednocześnie pozwala jej oddychać, co jest niezwykle ważne w procesie regeneracji. Zawarta w maści witamina B3, prowitamina B5 i oliwa z oliwek dodatkowo nawilżają skórę i wspomagają jej odnowę. Cena produktu niestety jest mało przyjemna dla portfela. W lokalnych drogeriach/aptekach wynosi ok. 42,00zł za 100g produktu, ale moim zdaniem jest to absolutny must have, szczególnie jeśli odparzenia już się pojawiły. Stosowałam go przez pierwsze miesiące życia Mikołaja i nigdy nie mieliśmy problemu odparzonej pupy. Ponadto stosowałam go na wszystkie inne podrażnienia, jak. np. otarcia od pieluszkowych rzepów. Sprawdzał się idealnie, jednak miałam wrażenie, że jest mało wydajny.
2. MomMe – kojący krem na pupę 50 ml
O istnieniu linii kosmetycznej MomMe dowiedziałam się od przyjaciółki, która tak jak ja stara się dbać o to, by skład stosowanych produktów pielęgnacyjnych był jak najbardziej naturalny. W składzie tego kremu znajdziemy 12 substancji aktywnych z certyfikatem naturalności i to wraz z rekomendacją mojej niezawodnej L. skutecznie zachęciło mnie do zakupu. Cena wydawała mim się zawrotna, bo stacjonarnie wynosiła 35.00zł za 50 ml, ale w zupełności rekompensowało ją działanie i niezwykła wydajność produktu. Już porcja wielkości najmniejszego paznokcia dłoni pozwalała na wysmarowanie wrażliwych miejsc maluszka. Jest to jeden z najwydajniejszych kosmetyków do pielęgnacji z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Przerzuciłam się na niego zaraz po Bepanthen’ie i żeby zobrazować Wam różnice w wydajności napiszę – Bepanthen mimo większej pojemności wystarczał mi na około 2 miesiące codziennego stosowania, MomMe natomiast używałam przez dobre pół roku i kupiłam go ponownie jak tylko się skończył. Oczywiście nie omieszkałam przeciąć tubki nożyczkami, co pozwoliło mi cieszyć się stosowaniem kremu przez dodatkowe 2 tygodnie ;). Jeśli chcecie poznać skład i markę zachęcam do odwiedzin strony producenta klik. Testowałam też inne produkty tego producenta, ale o tym w odrębnym poście. Kosmetyk oczywiście spełniał swoją funkcję, tworzył barierę ochronną, dbał o odpowiednie nawilżenie skóry i łagodził podrażnienia, a to wszystko dzięki naturalnym, ekologicznym masłom, olejom i substancjom łagodzącym. Cała proekologiczna polityka marki oraz podejście do relacji mama-dziecko w dużym stopniu przekonuje mnie do powrotu po kolejne kosmetyki.  No i ta szata graficzna i cudne wierszyki dla maluszków! MomMe jestem kupiona! 😉
3. Linomag, maść od urodzenia, 30g
Tego produktu nie miałam okazji stosować osobiście, jednak wiele moich przyjaciółek gorąco mi go polecało. Wierzę im. Do opinii zawartych na forach podchodzę z ogromnym dystansem, bo tam jak wiadomo grasują trolle, które rekomendują produkty w zamian za kasę. Takim mówię precz i sięgam po to, co sprawdzone przez najbliższe otoczenie. Maść ma same plusy. Przyjazny skład, wydajność i do tego super cena – ok. 7.00zł za 30 g. Ponadto sprawdza się również przy wielu dolegliwościach skórnych jak np. AZS.
Przy kolejnych zakupach aptecznych na pewno wrzucę ten produkt do koszyka. Tak się teraz zastanawiam dlaczego nie kupiłam go wcześniej ;).
4. Sudocrem, krem, 125 mg
To niewątpliwie jeden z kosmetyków do pielęgnacji skóry maluszka, który budzi tak wiele kontrowersji. Przyznam, że też miałam opory ze względu na skład – wysokie stężenie cynku o właściwościach wysuszających, do tego liczne konserwanty, wosk, parafina i Glycol Propylenowy – skutecznie odstraszają przed zakupem. Kiedy jednak stan pupy mojego małego M. z dnia na dzień się pogarszał szukałam ratunku i sięgnęłam po niego. Dwa pierwsze dni bez rewelacji. Trzeciego dnia pupa jak nowa 🙂 Kupiłam go jako koło ratunkowe dla takich sytuacji. Na szczęście od tego czasu się nie powtórzyły, ale mam go w swojej domowej apteczce i  sama również używam chcąc wysuszyć pryszczatych nieprzyjaciół na mojej twarzy. Sprawdza się bardzo dobrze. Zapłaciłam za niego ok. 13.00zł na jednej z drogeryjnych promocji. Mimo felernego składu nie żałuję zakupu. Wiem, że „w razie W” wyciągnę z szafki moją tajną broń i rozprawię się z odparzeniem w ciągu 2-3 dni. Po stosowaniu tego produktu wróciłam do codziennej pielęgnacji, czyli kremu od MomMe.
5. Maść pięciornikowa Ziaja, 20 g
Pierwsze zakupy kosmetyczne Mikołaja poczyniłam kiedy jeszcze siedział w moim brzuchu. Obok osławionego już Bepanthenol’u zakupiłam również maść Tormentiol. Nie robiłam dochodzenia co do składu, gdyż była to maść stosowana od lat i polecana przez wszystkie „ciocie klocie” w mojej rodzinie. Nawet położona środowiskowa, która odwiedzała nas zaraz po narodzinach M. mocno ją rekomendowała i nawet posmarowała nim jego pupę podczas jednej z wizyt patronażowych. Fakt jest jeden, maść działa, działa rewelacyjnie, ale obecność takich substancji jak czteroboran sodu, który nie powinien być stosowany u dzieci powyżej trzeciego roku życia nie zachęca do zakupu. Ponadto jest to substancja, która dobrze się wchłania przez błonę śluzową i uszkodzoną powierzchnię skóry, a często stosowana szybko się kumuluje. Pamiętajmy, czteroboran sodu jest toksyczny. Odnotowano tragiczne w skutkach przypadki stosowania maści z jego zawartością. Wiem, że wiele mam z powodzeniem go stosuje, ja jednak po czasie proponowałabym świetny zamiennik o równie dobrym działaniu. To rozsławiona w mamowym środowisku maść pięciornikowa od Ziaji. Robi robotę, jest wydajna mimo małej pojemności i uwaga, kosztuje nieco ponad 3,00 zł. Obowiązkowy punkt każdej domowej apteczki.
Oczywiście najlepiej byłoby gdyby do odparzenia w ogóle nie doszło, ale niestety, zdarza się. Prócz wymienionych kosmetyków staram się ze szczególną uwagą dbać o pieluszkową okolicę. Częsta zmiana pieluch sprzyja nie tylko komfortowi maluszka, ale i kondycji jego delikatnej i wrażliwej skóry. Jeśli coś budzi mój niepokój i zapowiada podrażnienie, stosuję znaną od lat kąpiel w krochmalu. Już po jednym razie widać zdecydowaną poprawę. Super sprawdza się także wietrzenie pupy. Musimy liczyć się z mokrymi wpadkami, ale małe ciałko pooddycha i szybciej się zregeneruje mając dostęp świeżego powietrza. Mikołaj uwielbia biegać z gołym tyłkiem i wcale się mu nie dziwę. 18 zapieluchowanych miesięcy musi być wystarczająco uciążliwe 😉
A jakie są Wasze sprawdzone metody? Chętnie poczytam. Może jakiś super kosmetyk umknął mojej uwadze.
Mam nadzieję, że skorzystacie z mojej top listy.
Życzę powodzenia w walce z odparzeniami.
K.
Post nie jest sponsorowany.
Wszystkie kosmetyki nabyłam we własnym zakresie.
Polecam Wam zakupy w aptekach internetowych, wychodzi dużo taniej.

2 thoughts on “SOS dla odparzonej pupy – 5 skutecznych kosmetyków”

  1. Świetny post! Biedne te malutkie pupcie. U nas sprawdza się też krem z babydreamu różowy sensitive

Comments are closed.