Domowa piekarnia – bagietki pszenne na drożdżach

Smak chleba, tego prawdziwego, to coś, co na zawsze wryło się w moją pamięć. Jako dziecko biegałam z przyjaciółmi o 5 rano do sióstr zakonnych, które wypiekały chleb w przykościelnej piekarni. Cóż to był za smak. Nie do odtworzenia. Jedliśmy go jeszcze ciepłego rwąc bochenek na kawałki i wgryzając się pospiesznie w chrupiącą skórkę. Doskonale pamiętam też chleb, który jadłam będąc u babci na wsi. Ciężki, wilgotny o lekko kwaśnym zapachu. O jego smaku w połączeniu z masłem spod babcinej ręki już nie wspomnę.
Jakieś dwa lata temu całkiem spontanicznie nastawiłam żytni zakwas i tak zaczęła się moja przygoda z wypiekaniem chleba, którą niestety zaniechałam będąc już wysoko w ciąży, ale o tym w osobnym wpisie. Obecnie z racji zbyt krótkiej doby i często też po prostu z braku sił, sięgam po prostsze rozwiązanie, które mimo tego, że bazuje na drożdżach, na stałe wpisało się w przepisy mojej domowej piekarni. Chleb chlebem, ale dobra bagietka też potrafi podbić nie jedno podniebienie.
Podzielę się dziś z Wami przepisem, który podrzuciła mi siostra mojego męża. To przepis na bagietki pszenne na drożdżach. Uwielbiam je w połączeniu z pastą jajeczną domowej roboty, czy z ulubioną konfiturą i twarogiem. Same w sobie są tak pyszne, że często zajadam je z samym masłem. Czerstwym daję drugie życie wykorzystując je do przygotowania zapiekanek. Przetestujcie sami.
Składniki:
– 4 szklanki mąki pszennej
– 2 łyżeczki masła
– 1 szklanka mleka
– 1 szklanka wody
– 2 łyżeczki cukru
– 2 łyżeczki soli
– 16 g drożdży świeżych (lub 8 g suszonych)
– oliwa do wysmarowania miski
Z części wody i drożdży przygotować rozczyn (zawsze dodaję łyżkę mąki). Mleko zagotować, dodać cukier i masło, wymieszać do rozpuszczenia składników. Odstawić do ostygnięcia – ok. 10 minut. Do miski wsypać mąkę, dodać rozczyn, resztę wody i zacząć wyrabiać ciasto. Powoli dolewać mleko i nadal ugniatać, aż masa zrobi się elastyczna. Pod koniec wyrabiania podsypać ciasto solą i nadal ugniatać. Jeżeli ciasto klei się do dłoni, dodaję jeszczę troszkę mąki. Gotowe ciasto umieścić w misce wysmarowanej oliwą i odstawić do wyrośnięcia – minimum 30 minut. Przygotować blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciasto podzielić na części w ilości wg. uznania. Ja czasem zamiast bagietek formuję bułeczki, kształt pieczywa nie ma znaczenia, zawsze smakuje wyśmienicie :). Uformowane bagietki ułożyć na blaszce, posypać mąką, przykryć ściereczką i zostawić jeszcze na 30 minut do wyrośnięcia.
W tym czasie rozgrzać piekarnik do 220-250 stopni C – ja wybieram górną granicę z opcją „góra-dół”. Przed włożeniem blaszki do piekarnika dobrze jest spryskać wnętrze wodą, wówczas bagietki będą mieć chrupiącą skórkę z miękkim wnętrzem. Zamiast tego można też umieścić w środku naczynie żaroodporne z wodą w środku, efekt będzie ten sam.
Bagietki pieczemy w dwóch etapach. Pierwsze 10 min w maksymalnej temperaturze i kolejne 10 w 200 stopniach C. Gotowe bagietki są ładnie rumiane, a postukane od spodu wydają charakterystyczny głuchy dźwięk.
Dajcie znać jak Wam wyszły.
Życzę Smacznego.
K.
