Psu na budę
Psich perypetii ciąg dalszy…
Jak wygląda życie pod jednym dachem z dwójką małych dzieci i szczeniakiem pisałam tutaj.
Domyślacie się pewnie, że taki zestaw nie wróży nic dobrego, tym bardziej, że nasz szczeniak nie należy do spokojnych psiaków. Razem z L. tworzą idealny, ale nie na moje nerwy duet. Liczba zniszczeń, które generują w domu zmusiła mnie do pewnego kroku.
Nie jest to może „super” temat na post, ale duma mnie tak rozpiera, że nie mogłam się powstrzymać przed podzieleniem się z Wami moim wyczynem, a mianowicie własnoręcznym wybudowaniem psu budy. Nooo dobra… Z pomocą przyszedł mój K. Dziś przedstawię Wam jak to zrobić.
Z mojego doświadczenia najlepiej jest działać w afekcie, wtedy działacie natychmiast, robota pali się w rękach i nie odkładacie tego na PÓŹNIEJ, które nigdy nie nadejdzie. Spójrzcie tylko na to picasso na ścianie. Piękne prawda?
To obraz nędzy i rozpaczy, a jesienna pogoda zdecydowanie maczała w tym palce. To zdjęcie jest tylko namiastką tego, co mamy na wszystkich ścianach w domu. Nie chcę już wspominać o kanapie, ubłoconych dywanach i śmierdzących psich incydentach pozostawianych przede wszystkim na sypialnianych materacach. W parze ze śmierdzącą niespodzianką idzie oczywiście jeszcze cieplutka wielka kałuża… O ile Calla ograniczała się w tej kwestii do kafli podłogowych czy paneli to luz, ale żeby robić TO na materac!?! Porażka!!!
Miałam serdecznie dość psiego cyrku. Nie myślcie, że jestem bezduszną istotą o sercu z kamienia, wywalającą psa na dwór. Nasz pies wgląda jak yeti. Jego futro jest przystosowane do przebywania poza domem. Uwierzcie mi, jest mu tam znacznie lepiej. Oczywiście i tak koniec końców trafi do domu jak pojawią się pierwsze przymrozki. Musieliśmy zorganizować jej budę, w której bez problemu przetrwa podczas niesprzyjającej pogody.
Po przejrzeniu internetu w poszukiwaniu tej odpowiedniej okazało się, że ceny bud spełniających nasze oczekiwania zaczynały się od 680 zł. Postanowiliśmy więc sami zmierzyć się z tym zadaniem. Do budowy budy użyliśmy najlepszych materiałów i resztek z budowy. Nie licząc tych pozostałości całość kosztowała nas około 250 zł. Uwielbiam oszczędzać pieniądze, a kiedy mogę dodatkowo się wykazać, jestem przeszczęśliwa.
Podstawę oraz ściany zewnętrzne i działową stanowią palety.
Ściany wypchaliśmy wełną mineralną i obiliśmy alufoxem (świetna mata termoizolacyjna). Na koniec elewacja z boazerii, obicie dachu gontem bitumicznym i malowanie.
Oto efekt końcowy :). W środku wylądowała cieplutka słoma zakupiona od miejscowego rolnika. Nie udało mi się spełnić wszystkich „budowych” marzeń, ale efekt i tak jest jak dla mnie zadowalający. Oczywiście zostało do poprawy kilka małych mankamentów, ale z tym już zaczekam do wiosny.
Jak Wam się podobają nasze zmagania? Zatrudnilibyście nas w swojej firmie budowlanej?
P.S Jest jeden okropny minus całego przedsięwzięcia !!! Calla ma tą budę w głębokim poważaniu… Kto zna super sposób na zachętę psa do spania w budzie? O nie, wybijcie sobie to z głowy! Od razu mówię, że ja nie będę z nią tam spać 😉
I.





