Drugi raz zostać MAMĄ
Sięgam pamięcią wstecz, kiedy to 3 lata temu przyszła na świat nasza L. Szczerze mówiąc po trudach porodu nie miałam siły nawet na nią spojrzeć. Było to dla mnie bardzo ciężkie przeżycie, z którym nie mogłam sobie poradzić przez pół roku. Mam na myśli sam poród. Śmiałam się mówiąc do L.: nie wiem kiedy Ci to wybaczę. Żarty żartami, ale ponoć jest w nich sporo prawdy. Okazało się, że nie należę do matek, które po wtuleniu maleństwa w ramiona o wszystkim zapominają. Długo to we mnie siedziało…aż wylazło 😉
Spędzałam całe dnie na opiece nad nowo narodzonym dzieckiem. Stosowałam się do wskazówek wszystkich super mam i poradników. Byłam tak zaaferowana pielęgnacją noworodka, karmieniem, kryzysami laktacyjnymi, rozszerzaniem diety, niespaniem w nocy, przejmowaniem się każdym kwęknięciem dziecka, że teraz żałuję, bo ten czas tak szybko przeminął i nigdy nie wróci. Pozostały tylko setki zdjęć.
Teraz sytuacja jest odmienna. 11 miesięcy temu przyszedł na świat Boss T. Zaczynając od początku, czyli od porodu, o którym pisałam tutaj, czekałam tylko na wyściskanie malutkiego dzidziusia. Pamiętam jego pierwsze spojrzenie, dotyk, zapach, małe nóżki, za które go trzymałam kiedy personel nam go zabierał z powodu niedotlenienia. Również byłam przerażona, ale z powodu stanu jego zdrowia, nie z obawy, że właśnie położono na mnie małą glistę i nie wiem co mam robić, nie wiem czy mogę dotykać tę glistę, nie umiem jej podnieść i każą mi karmić piersią. Przecież nie wiem jak!!!
Jestem już spokojna, przede wszystkim rozumiem jego potrzeby. Wiem co mam robić, nie pocąc się przy tym i nie trzęsąc gaciami, że zaraz mi upadnie. Jest tak samo ciężko jak przy pierwszym dziecku, bo taki maluch jednak potrzebuje dużo uwagi. Uważam, że moje spokojne podejście do Bossa w znacznym stopniu przekłada się na jego usposobienie. Jest znacznie spokojniejszy od L. Chyba czuje, że sprawuje nad nim pieczę stanowcza, wyćwiczona ręka.
Po 3 latach bycia mamą dochodzę do wniosku, że jestem dojrzalsza. Zabrakło mi tego przy pierwszym dziecku. To ono musiało mnie wszystkiego nauczyć. Nie mówię, że teraz jestem idealna, bo pewnie mi do takiej daleko, ale jestem najlepszą mamą jaką umiem być. Nie wpadam w furię z powodu widoku kociej sierści na kanapie każdego dnia i nie zamykam się w łazience płacząc z tego powodu pół godziny. Uspokoiłam się i nie daję się unieść z powodu byle jakiej pierdoły.
I.

