Moje sposoby na usypianie dziecka

Spokojny sen jest szaleńczo ważny dla naszego małego człowieka. Poza tym dla nas samych również. Podczas snu w organizmie zachodzi mnóstwo procesów.
Dzieci podczas snu rosną. W ich organizmie właśnie wtedy wydziela się największa ilość hormonu wzrostu. Oczywiście nie jest tak, że przestaną rosnąć kiedy ich sen będzie słaby, ale wpłynie to na szybkość tego procesu. Tak na marginesie, gdyby tak było zrobiłbym wszystko, żeby moje dzieci nie spały i były zawsze malutkie 😁

 

W dniu, w którym zauważyłam narastający problem z zasypianiem u swojego dziecka przejrzałam cały internet wzdłuż i wszerz szukając ratunku.
Niestety wietrzenie pomieszczenia, pilnowanie z uporem maniaka rytmu dnia dziecka i wiele innych zdały się na nic. Wiem, że niektórzy rodzice objeżdżają pół osiedla samochodem w celu uspania dziecka w aucie, a później jak służby specjalne próbują przenieść tą tykającą, śpiącą bombę bez naruszenia do domu. My się w to nie bawiliśmy. Uznaliśmy tą metodę za przesadę.

 

Zaczęłam bacznie obserwować swoją pociechę i ja wraz z metodami na usypianie zaczęliśmy ewoluować niemal każdego dnia. Swego czasu pomagało lulanie na rękach, później głaskanie po twarzy. Zdarzało mi się również galopować jak koń po pokoju z człowiekiem cierpiącym na bezsenność na rękach, ale z czasem przestałam marnować ten czas na dziwne podskoki i zaczęłam robić w tak zwanym między czasie wykroki i kilka serii różnych przysiadów. Podczas choroby usypiałam „na inhalator”, a w pozostałe dni przemierzałam kilometry wózkiem.
Zbawienny okazał się miś whisbear. Niestety często nie zdążyłam go przeklikać i 1 sekunda bez szumu była ostatnią sekundą snu dziecka. Niezawodna jest suszarka usypiająca z Youtube, oczywiście pod warunkiem, że nie nawali internet.

 

L. dała mi popalić jak mało kto. Szczerze mówiąc nie poznałam tej jednej jedynej metody na pozbycie się małego dziada wieczorową porą. Na pewno świetnym sposobem dla wyczerpanej do cna matki jest złamanie wszystkich swoich ciążowych postulatów i wzięcie rozdarciucha do swojego łóżka. Ooo i to jest sposób… wielka ulga, dziecko śpi „jak zabite”. W czym rzecz? Bliskość, bliskość i jeszcze raz bliskość. Nie wszystkie dzieci mają takie potrzeby, ale moje było wybitnie upierdliwe. W tej historii nie ma happy endu dla rodziców ceniących swoją intymność w sypialni. Nasza mała ma 3 lata i do tej pory każdej nocy wlecze się do naszego łóżka, ale my to akurat uwielbiamy.
Narodziny T. i układanie życia od nowa rzuciły nowe światło na moje zdanie na temat dzieci. W naszym przypadku potwierdziła się teoria o odmienności dzieci. T. od samych narodzin odróżniał dzień od nocy. Po wieczornym kąpaniu spotykaliśmy się dopiero rano. Ten gość przesypiał całe noce bez ani jednego zajęknięcia. Nie mogłam w to uwierzyć!
Jak to w życiu bywa – nic nie może przecież wiecznie trwać… Od ukończenia przez mojego małego Bossa 6 miesiąca życia wraz z pojawieniem się pierwszego zęba spokojny sen nas opuścił i to chyba na dobre. T. Za parę dni skończy roczek, a koszmar nieprzespanych nocy i tryliarda pobudek towarzyszy nam każdego dnia. Jedyne co było dobre to usypianie. Zawsze zasypiał przy piersi i nie było żadnego problemu z odłożeniem go do łóżeczka. Jak wszystko i to się skończyło.

 

To co robię teraz, żeby Boss zasnął przebiło podgrzewanie materaca suszarką przed odłożeniem do łóżeczka, a nawet karmienie piersią podczas jazdy samochodem bez wypinania bobasa z fotelika.
I tu wielkie brawa dla producentów łóżeczek turystycznych dla dzieci za wytrzymałość 👏👏👏 bo właśnie w takim śpi Malut.
Jak już wiecie T. Od jakiegoś czasu należy do nieodkładalnych, a u mnie występuje tak wielka potrzeba spędzenia wieczoru z kimś kto ma więcej niż 3 lata, że posunęłam się do metody, o której nie przeczytasz w internecie. Nie jest to pewnie zbyt wychowawcze działanie, ale czego się nie robi dla świętego spokoju, który i tak nie trwa zbyt długo, bo do pierwszej pobudki.
Jak co wieczór wietrzę pokoje dzieci, małemu włączam szum z internetu, przygotowuję wszystko do pójścia spać. Zmieniłam kolejność czynności podczas usypiania. Zaczynam od odłożenia. Wkładam go to łóżeczka i hop za nim 😁 Ominęłam problem nie do przejścia, a mianowicie odłożenie dziecka do łóżeczka. Kiedy dziecko już leży, karmimy się i w ten sposób wysyłam go do krainy snów. Z całej akcji najtrudniejsze jest wyjście z łóżeczka, ale jak to mówią terening czyni mistrza. Często po przebudzeniu T. i tak lądujemy razem w łóżku.

 

Cudowne długie drzemki w ciągu dnia również odeszły do lamusa, a oczywiście pojawił się problem z położeniem T. do spania. Ciężko sobie to wyobrazić i ciężko wykonać z powodu ogólnego bólu ciała, ale z bezradności wisiałam dziś z piersią nad wózkiem. UWAGA siedzisko wózka było w pozycji leżącej, a mi kwas zalewał plecy i całe nogi, ale czego nie robi się żeby w końcu dziecko zasnęło…
A jakie są Twoje sprawdzone sposoby na usypianie?
Spokojnej nocy,
I.