Wielodzietna rodzina to moje marzenie od zawsze. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd takowe się wzięło, a jednak ta myśl wciąż do mnie wraca. Może dlatego, że sąsiadowała z nami rodzina, w której wychowywało się czterech chłopców. Czworo dzieci to zdecydowanie za wiele, ale troje brzmi całkiem nieźle. Za każdym razem kiedy mijam rodzinkę 2+3, aż muszę się zatrzymać i odprowadzić ich wzrokiem. To jest właśnie moje marzenie. Szczęśliwa trójeczka 🙂
Moje obawy przed trójką dzieci
1. Ciąża.
W pierwszej ciąży była podniecona tym stanem. Z wielką ciekawością przechodziłam wszystkie etapy ciąży i mimo bardzo złego samopoczucia miło wspominam tamten czas.
W drugiej ciąży przypomniało mi się jak bardzo przechlapane jest być ciężarówką i tylko odliczałam dni do końca.
Mam pewną dolegliwość około ciążową, na którą zapadam w 3 trymestrze- CHOLESTAZA, czyli wewnątrzwątrobowy zastój żółci. Tego boję się najbardziej. Dopadło mnie to cholerstwo w obydwu ciążach i wiem, że jeżeli zdecydujemy się na trzeciego maluszka czeka mnie minimum miesiąc wylegiwania się w szpitalu przed rozwiązaniem ciąży. Wiąże się to z zagrożeniem życia maluszka i z przedwczesnym zakończeniem ciąży. Przeżywałam to już dwa razy i myślę, że trzeci raz również dałabym radę, ale nie wiem czy jestem gotowa na ten ogromny stres.
2. Poród.
Jak wiadomo ciąża zakończona jest porodem. Po pierwszym porodzie byłam dość mocno zdruzgotana, drugi z kolei niósł zagrożenie zdrowia i życia dziecka. A co byłoby przy trzecim?
Ponoć z porodem jest jak z wojną. Nigdy nie wiadomo kiedy się zacznie, ani jaki będzie jego przebieg.
Czasami zastanawiam się nad CC. Wiem, że lepszy dla dziecka i matki jest poród naturalny, ale po tym co przeżyliśmy na porodówce za drugim razem, myślę, że lepiej mieć zdrowe dziecko z CC, niż z powikłaniami po SN.
3. Dom i jego organizacja
Nie umiem sobie wyobrazić co musi się dziać w domu przy trójce dzieci. Kiedyś miałam się za perfekcyjną panią domu, teraz przy dwójce dzieci jestem z tego wyleczona. Jeśli chodzi o porządek jest „jako- tako”. Sprzątam często, po troszeczku, raz w tygodniu przelatuję cały dom. Nie powiem, żeby można było jeść z podłogi, ale póki się do niej nie przyklejamy jest OK.
Trzecie dziecko z pewnością też będzie sikać i żygać na kanapę, brudzić ubrania itp, czyli o 1/3 zwiększy się ilość moich obowiązków. Myślę, że ci którzy mówią, że wystarczy trochę więcej włożyć do gara się mylą.
4. Czas.
Czy braknie mi czasu na cokolwiek? I tak mam go mało, dlatego staram się wszystko planować, każdy dzień od pobudki, po pójście spać. Planuję swoją pracę, kąpiel, zakupy, wszystko, nawet czas tylko dla nas bez dzieci, a mamy go każdego dnia 😘
5. Rodzinne wyjazdy
Z całą pewnością już sami nigdzie nie pojedziemy, bo nie uda nam się znaleźć nikogo, kto weźmie od nas trójkę dzieci. Tym bardziej, że mamy do dyspozycji tylko jedną babcię. Wyzwaniem musi być również podróż z trójką. Czasami jedno dziecko nieźle daje popalić klik podczas jazdy samochodem, a trójka jest pewnie w stanie wysadzić samochód w powietrze. Nie mówię już o jakiś wielkich podróżach, mówię chociażby o godzinnym staniu w korku wracając do domu.
Chyba mogłabym pisać o swoich obawach bez końca…jest za to OGROMNY PLUS.
ŻYCIE Z TRÓJKĄ DZIECI
Skoro i tak mamy przesrane na maxa z dwójką dzieci, psem i kotem, to dodatkowy członek załogi chyba bardziej już nie namiesza w naszym życiu. Wyjście z domu masakra, pakowanie do auta podwójna masakra. Hałas w domu jak w stoczni. Czasami nie da się porozmawiać przez telefon, bo ciągle któreś dziecko się drze. Myślę, że przy trójce dzieci darcie i płacz będzie nam towarzyszyć każdego dnia w każdej minucie.
Co za różnica ogarnąć dwójkę dzieci czy trójkę?
Jest jedna zasadnicza różnica.
Różnica w słodkich całuskach, małych rączkach, przytulaskach i śmierdzących stópkach.
Lepiej dostać 2 buziaki czy 3?
Tulą mnie dwa ludziki czy trzy?
Wącham godzinami 4 stópki czy 6?
Pisząc tego posta właśnie moja szala się przechyla w stronę spełnienia marzeń 💗Czy to marzenie nie jest zbyt szalone?
Są tu jakieś mamy z trójeczką? Ja osobiście nie znam takiej Rodzinki. W dzisiejszych czasach wielodzietne rodziny są rzadkością.
I.
Mam w rodzinie wiele "zestawów" 2+3 i wszyscy mówią, że po drugim dziecku już w zasadzie nie ma różnicy. W pewnym wieku dzieci znikają w pokoju i nie ma ich całymi dniami, bo potrafią się tak świetnie bawić. Najgorzej jak któreś przywlecze jakieś choróbsko. Robi się wtedy szpital na kółkach, ale takie życie. No i wiadomo, każde dziecko trzeba wyprawić do przedszkola czy szkoły, co jest nie lada wyzwaniem przy trójce maluchów. Wakacje dla pięcioosobowej rodziny, to też niezłe obciążenie domowego budżetu. Przy dobrej organizacji wszystko jest do zrobienia. Ja póki co poprzestaję na jednym malcu, po głowie chodzi mi drugi bobas, ale trauma okołoporodowa tkwi we mnie tak mocno, że na razie ten temat pozostaje w strefie marzeń.
Nie masz daru przekonywania 😉
Doskonale Cię rozumiem i wiem co przeżywasz przypominając sobie swój poród, ale mogę Cię pocieszyć. Wszyscy, którzy mówią, że z drugim dzieckiem idzie łatwiej MAJĄ RACJĘ 🙂