Matko, Ty wiesz najlepiej!!!
Należę do kilku takich grup i pełna niepokoju obserwuję w jakim kierunku to wszystko zmierza.
Handel lekami moim zdaniem jest niebezpieczny dla zdrowia, może nawet zagrażać życiu. Dlaczego nikomu nie przyszło to do głowy? A może nie każda Mama zasługuje na to miano?
Coraz częściej zaczęły pojawiać się posty zaczynając się od słów: wiem, że nie na temat, jak uzyskam poradę usunę post. I tu Panie lecą już po całości.
Nie mam pojęcia z czego wynika taka sytuacja, że mamy radzą się siebie o 24 w nocy, że 6 miesięczne dziecko ma gorączkę 40,3 stopnia Celcjusza, wymiotuje 15 razy na dobę już 3 dzień i pada pytanie: co mam zrobić? Na co grupowe mądrale odpowiadają: podawaj dużo płynów, ugotuj marchwiankę z ryżem, elektrolity i smecta. Może i w tych radach jest jakaś prawda. Jest jeszcze jedna prawda…
Kobieto, Matko miej swój rozum, jesteś odpowiedzialna za zdrowie i życie swojego Maleństwa.
Masz instynkt, rób co podpowiada Ci rozum i serce, a z całą pewnością żadne z nich nie mówi Ci: wygoogluj lub zapytaj na grupie co masz zrobić z chorym dzieckiem. Nie możesz liczyć na to, że jakaś obca osoba, zdalnie wyleczy Twoje dziecko przez Facebooka.
Być może nie chce Ci się jechać na pogotowie w środku nocy i liczysz na to, że „mamuśki” Cię uspokoją i rano, spacerkiem pójdziesz do przychodni, ale pamiętaj, że stan dziecka może gwałtownie się pogorszyć.
Mam wrażenie, że niebawem „mamuśki” założą grupę „Facebookowy SOR” i będą tam handlować lekami, udzielać sobie porad na temat stanów zdrowia swoich dzieci i je leczyć jedna przez drugą.
Oczywiście na forach i grupach znajdują się również przydatne informację. Kobiety polecają sobie najlepszych specjalistów dziecięcych z okolicy, wymieniają się spostrzeżeniami dotyczącymi jakiejś konkretnej zdiagnozowanej przez specjalistę choroby i to rozumiem. Mama robi wszystko, żeby pomóc maluszkowi. Była już u 10 lekarzy, nic nie pomaga, znalazła wypowiedź jakiejś innej mamy w sieci i idzie z tą informacją do lekarza po poradę. Robi to z głową, w wolnej chwili, a nie w sytuacji zagrażającej zdrowiu, bądź życiu dziecka.
Jak widać internet powinien mieć jakiś filtr dostępu do sieci dla zaślepionych przez wirtualny świat.
Spotkałyście się z taką sytuacją? Co o niej myślicie?
