Nieobecność w sieci

Profilaktyka, czyli zapobieganie chorobom poprzez ich szybkie wykrycie i podjęcie leczenia.

 

Stosujecie?
Muszę się przyznać, że mi słabo to idzie. Życie w ciągłym biegu nie sprzyja „pobocznym” sprawom. Zawsze odkładam je na później, choć cały czas mam je z tyłu głowy. Wydaje mi się, że mnie nie dotyczą choroby.  Z racji mojego wieku jakoś się nie spieszę z badaniami.
4 lata temu będąc w ciąży, kiedy trafiłam na oddział patologii ciąży z powodu cholestazy ciężarnych po miesiącu leżakowania wyłam jak bóbr. Bardzo chciałam już do mojego domu, ale zdawałam sobie sprawę, że mój pobyt w szpitalu jest dla dobra dziecka. Kiedy urodziłam Liwkę i nadszedł czas wypisu do domu cieszyłam się na głupia.
Dziecko dostało wypis z oddziału neonatologicznego, musiałam iść po jeszcze jeden świstek i myślałam, że mogę dać nogę ze szpitala.
W poniedziałek rano pukam do dyżurki lekarskiej. Wchodzę i proszę o mój wypis. Co słyszę? Pani nigdzie nie idzie. Czekamy do czwartku. Kontynuujemy leczenie. Musi Panią obejrzeć gastroenterolog. 
Padłam. Dopadła mnie histeria, płacz, udało mi się z siebie wydobyć błaganie o wypis. Po dłuższej chwili narady lekarskiej dostałam papierek, pod warunkiem, że sama wykonam niezbędne badania i odbębnię wizyty lekarskie. I tak minęło prawie 4 lata. Każdego dnia o tym oczywiście myślę i to bardzo namiętnie. W między czasie zaliczyłam drugą ciążę z tym samym powikłaniem. Prawdopodobnie coś jest nie tak z moją wątrobą, ale póki nie umieram to jest ok. Słabe myślenie prawda? Co chwilę coś, a to budowa domu, a to malowanie, budowa płotu, odprowadzenie wody, choroba dziecka. No sami widzicie, że nie ma czasu.
Obiecałam sobie, że po Świętach Wielkanocnych robię sobie trip po przychodniach i załatwiam wszystkie zaległości. Jak się domyślacie coś mi wypadło. Wypadła mi grypa dzieci, która przerodziła się w zapalenie płuc u Tymusia. Leczenie trwa już ponad 3 tygodnie. Nareszcie widać poprawę, chociaż mały źle reaguje na nowy antybiotyk. W tak zwanym między czasie ogarnialiśmy sprawy związane z domem, papiery i inne pierdoły. Dodatkowo okazyjnie kupiliśmy tuje do obsadzenia płotu, które chciały zdechnąć, ale jakoś ostatkiem sił i przy pomocy mojej Złotej Niuni daliśmy radę je zasadzić. Nie wspomnę już o rozgrzebanym tarasie i pobojowisku na podwórku po kładzeniu odprowadzenia wody. I tak właśnie leci czas na wsi.

Miesiąc temu byliśmy na ślubie naszych przyjaciół. Okropnie się tam przeziębiliśmy i od tego wszystko się zaczęło. Prawdopodobnie to my zaraziliśmy dzieci i wlecze się to za nami do dziś. Ja nadal kaszlę jak stary gruźlik, ale Krzysiek skończył gorzej. Wiecie tak to jest z przeziębieniem. Niby trochę źle się człowiek czuje, weźmie jakieś domowe syropki, następnego dnia jest trochę lepiej i tak w kółko, zwłaszcza, że cały czas trzeba pracować. I takie rozwleczone przeziębienie może nieźle nawywijać. Akurat padło na Krzycha. Okazało się, że chłop łaził z niewyleczoną grypą, którą ponownie przeziębił i w efekcie wylądował w szpitalu. Napędził mi niezłego stracha, a strach to bardzo dobry motywator. Od tamtego czasu obiecaliśmy sobie, że kończymy z lekceważeniem własnego zdrowia, bo przecież zdrowie jest najważniejsze. Mega się przestraszyliśmy tym co się stało (szpital i bardzo złe samopoczucie Krzyśka), że teraz będziemy trząść gaciami.
Doprowadzimy Tymka do stanu używalności po zapaleniu płuc i bierzemy się za siebie. Ja ogarnę moją wątrobę, Krzychu rozwikła zagadkę szpitalnego incydentu.

Mam wrażenie, że  ostatnio non stop od kogoś słyszę same straszne wieści. Ktoś zachorował, ktoś zmarł. Też macie takie wrażenie, że coraz więcej złego się dzieje, jeżeli chodzi o nas zdrowia społeczeństwa?
Będzie mi super miło jak chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego posta pójdzie do lekarza, bo od jakiegoś czasu coś ją pobolewa w plecach, bo ma zęba do wyleczenia, bo od dłuższego czasu nosi się z zamiarem wykonania badań profilaktycznych, ale cały czas okłada jej na później.

Kobiety w ramach profilaktyki powinny raz w miesiącu badać piersi. Dwa razy do roku odwiedzać ginekologa. Koniecznie róbcie cytologię. Warto zajść co 6 miesięcy do dentysty, bo zepsute zęby mogą być przyczyną innej infekcji.
Mężczyźni powinni wykonywać samobadanie jąder, czy nie są bolesne, powiększone, czy nie ma wyczuwalnych guzków.

Fajnie jest raz na jakiś czas wykonać morfologię z OB, badanie moczu, cholesterol, cukier.
Jeśli prowadzicie działalność gospodarczą przede wszystkim  pamiętajcie o badaniach. Sami dla siebie jesteście pracodawcą i nie ma nad Wami bata, który wyśle Was na RTG klatki piersiowej jak to jest w zakładach pracy.
Ja tu się mądrzę, a sama nie umiem o siebie zadbać. Obiecuję, że jak Tymuś dojdzie do siebie, lecę na badania. Na dowód wrzucę Wam tu moje wyniki (wiem, że to zdanie mnie dodatkowo zmotywuje 🙂 Chociaż największą motywacją w życiu są moje dzieci ❤️

Teraz już wiecie, dlaczego tak rzadko wrzucam nowe posty…szlajamy się po szpitalach i przychodniach.

I.